Właściciel domu wraca do polowania na skarby na podwórku
Kiedy wróciłem z wakacji, spodziewałem się, że zastanę dom dokładnie w takim stanie, w jakim go zostawiłem.

Zamiast tego powitała mnie ogromna dziura pośrodku mojego podwórka. Moja pierwsza myśl? Zadzwonić na policję. Ale gdy się zbliżyłem, zauważyłem łopatę na dnie dziury.
Coś w niej zatrzymało mnie w miejscu. „Co u licha?” mruknąłem, pochylając się, by obejrzeć scenę. Tej nocy ciekawość wzięła górę. Rozstawiłem wartę przy oknie, czekając, aż wróci osoba odpowiedzialna za to.

Około północy zobaczyłem, jak jakaś mroczna postać przeskakuje przez płot i kieruje się prosto do dziury. To był początek niespodziewanego odkrycia skarbu na podwórku, którego nigdy nie zapomnę.
Uzbrojony w nic poza latarką w telefonie, wykradłem się na zewnątrz, by stawić czoła intruzowi. Świecąc światłem, byłem w szoku, widząc znajomą twarz — George’a, faceta, który sprzedał nam dom. Wyglądał równie oszołomiony.

„Frank? Co tu robisz?” — zapytał, próbując się wytłumaczyć. „Słuchaj” — zaczął — „mój dziadek zakopał tu coś cennego lata temu. Pomyślałem, że mógłbym to odkopać, gdy cię nie było”. Jego głos był rozpaczliwy, ale szczery.
George zaproponował układ: jeśli pomogę mu kopać, podzielimy się odkryciem skarbu na podwórku 50/50. Wbrew własnemu rozsądkowi chwyciłem drugą łopatę i dołączyłem do niego.
