Początkowo nikt nie zwracał uwagi na kobietę siedzącą w pierwszym rzędzie, dopóki nie ogłoszono jej imienia i tego, kim naprawdę jest. Wtedy wszyscy zaniemówili ze zdumienia.

Początkowo nikt nie zwracał uwagi na kobietę siedzącą w pierwszym rzędzie, dopóki nie ogłoszono jej imienia i tego, kim naprawdę jest. Wtedy wszyscy zaniemówili ze zdumienia.

Kobieta powoli obróciła swoje imponujące ciało, a właśnie w tym momencie głos z głośnika przerwał się ponownie, jakby system próbował się sam naprawić.

Na dokumencie zabłysnął srebrzysty symbol — nie był to paszport, lecz międzynarodowe służbowe poświadczenie komisarza klasy „A”, o którym zwykle słyszy się jedynie w miejskich legendach.

Funkcjonariusze tego szczebla brali udział w najbardziej tajnych operacjach i nigdy nie pojawiali się na zwykłych rejsach pasażerskich… chyba że sytuacja była wyjątkowo krytyczna.

Stewardessa zbledła w ułamku sekundy. Cofnęła się o krok, jakby bała się nawet spojrzeć w stronę kobiety.

Piloci, przez wewnętrzny interkom, usłyszeli krótką, lecz wymowną wiadomość:

— Komisarz Rein, tożsamość potwierdzona — i natychmiast zrozumieli, że na pokładzie znajduje się osoba, której rozkazy stoją ponad wszystkimi oficjalnymi protokołami.

Pasażerowie spojrzeli po sobie z niepokojem. Tymczasem kobieta, zachowując swoje zwykłe, niewzruszone opanowanie, zamknęła poświadczenie i spokojnym, lecz stalowym głosem oznajmiła:

— Na pokładzie jest ktoś, kto próbował uzyskać dostęp do moich ruchów. System się nie „zepsuł” — to była próba włamania.

Stewardessa spojrzała na nią zdezorientowana. — Włamanie… do systemu lotniczego?.. Ale kto…?

Kobieta ominęła ją, poruszając się pewnie i niemal bezszelestnie, jak ludzie przyzwyczajeni do działania pod presją. Skierowała się prosto do piątego rzędu.

Pasażer przy oknie początkowo próbował udawać, że nic nie rozumie, ale kiedy ich spojrzenia się spotkały, mężczyzna napiął się, jakby chciał wstać.

— Zostań na miejscu — powiedziała tak spokojnie, że mężczyzna natychmiast zastygnął.

— Zbyt długo mnie śledziłeś. I zbyt szybko uznałeś, że możesz zniknąć w tłumie.

Samolot wypełnił się szeptem, a kobieta po raz pierwszy od początku tej sytuacji zamknęła książkę, którą trzymała w dłoniach.