NAKARMIŁ SWOJE PSY PRZED SOBĄ, ALE TO, CO BYŁO W JEGO TORBIE, OPOWIADAŁO INNĄ HISTORIĘ
Dziś jednak zwolniłem.

Nie wiem dlaczego. Może to był sposób, w jaki jeden z psów spojrzał na mnie — półprzytomny, raz uderzając ogonem.
Albo może to był sposób, w jaki mężczyzna trzymał pojemnik z jedzeniem, delikatnie przechylając go w ich stronę, jakby był z cienkiej porcelany.
Zaproponowałem mu kawę.

Pokręcił głową. „Oni jedzą pierwsi” – powiedział. „Zawsze”.
Przykucnęłam, żeby pogłaskać mniejszego, i wtedy zauważyłam torbę.
Czarne, ciężkie, wytarte na brzegach — ale szczelnie zapięte. Jakby w środku było coś ważnego. Zażartowałem — „Masz tam złoto?”

Uśmiechnął się, miły, ale zmęczony. „Tylko wspomnienia”.
Po chwili rozpiął zamek do połowy.
W środku znajdował się gruby folder. Starannie ułożone papiery, wyblakła koperta i fotografia.
Dwoje dzieci.

I kobieta, którą rozpoznałem, ale nie potrafiłem jej umiejscowić.
Spojrzałem w górę, zdezorientowany.
Stuknął w zdjęcie i skinął głową w stronę psów.
