Dziewczyna w prostym ubraniu i podniszczonych balerinach weszła do biura. Pracownicy zaczęli się z niej śmiać, nie mając pojęcia, kim naprawdę jest.
— Poznajcie ją — powiedział dyrektor, zwracając się do pracowników. — To Anna, wasza nowa bezpośrednia przełożona.
Anna spokojnie skinęła głową, wyjęła z plecaka teczkę z dokumentami i pewnym głosem powiedziała:

— Miło mi was poznać. Już zapoznałam się z projektami firmy i widzę, gdzie można wprowadzić ulepszenia.
Dziś omówimy wszystkie szczegóły.
W jej głosie nie było ani odrobiny wyniosłości — tylko spokój i profesjonalizm.
Ci, którzy jeszcze niedawno się z niej śmiali, teraz stali z opuszczonymi oczami, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
Jeden z pracowników próbował niezręcznie zażartować:
— My… my po prostu nie wiedzieliśmy, że pani…
Ale dyrektor przerwał mu surowym spojrzeniem.

— Anno — powiedział — masz prawo przydzielać zadania i zarządzać zespołem według własnego uznania.
Jeśli ktoś nie spełnia twoich oczekiwań, możesz podjąć decyzję o zwolnieniu.
Anna skinęła głową:
— Dziękuję. Ale wierzę, że każdy tutaj ma szansę udowodnić, że potrafi pracować nie dla poklasku, lecz dla efektów.
Spojrzała na tych, którzy śmiali się najgłośniej.

— Mam nadzieję, że ten dzień będzie dla nas wszystkich lekcją. I początkiem czegoś nowego.
Anna otworzyła teczkę, położyła na stole pierwsze dokumenty i spokojnie powiedziała:
— A teraz, panowie i panie, przejdźmy do pracy.
