Nikt nie przyszedł na jego urodziny, więc mama opublikowała to zdjęcie… Szokujący zwrot akcji
Matka z Arizony twierdzi, że żaden z kolegów z przedszkola jej syna nie przyszedł, żeby podzielić się z nim kawałkiem pizzy. Przy stole miały siedzieć trzydzieści dwie osoby.

Smutny chłopiec, Teddy, w niedzielę zadzwonił do swoich kolegów z klasy do pizzerii Peter Piper w Tucson, gdzie wraz z matką, Sil Mazzini, czekał na całą klasę przy stole wraz z rodzicami.
Niewiele osób zadzwoniło wcześniej, żeby powiedzieć, że mają inne plany na ten dzień, ale nie byli przygotowani na to, że NIKT się nie pojawi, co złamało chłopca.
„Mam już dość imprez na jakiś czas” – powiedział Mazzini w wywiadzie dla KNXV.
Mazzini udostępnił zdjęcie reporterowi KVOA, który następnie umieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie syna siedzącego samotnie przed kilkoma pizzami.

Inni ludzie to wyczuli, nawet przez zdjęcie. Aby ją pocieszyć, ludzie z całego świata wysyłali jej prezenty i oferty, w tym darmową przejażdżkę „mysią limuzyną” należącą do lokalnego deratyzatora.
„Mieszkam niedaleko Tampy na Florydzie i dowiedziałam się o Tobie z lokalnych wiadomości” – napisała jedna z kobiet na Facebooku. „Życzę Ci wspaniałego roku i przesyłam mnóstwo miłości”.
„Ludzie potrafią być czasem kapryśni i nierozważni” – napisała inna kobieta. „To się zdarza, ale to nie znaczy, że nie jesteś niesamowita, tylko że ludzie są głupi. Wszystkiego najlepszego, dziewczyno!”
Ale to, co wydarzyło się później, było zupełnie nieoczekiwane!

Najlepszy prezent, jaki Teddy otrzymał, pochodził od Phoenix Suns, którzy zaprosili chłopca na środowy mecz w Talking Stick Resort Arena przeciwko Los Angeles Lakers i LeBronowi Jamesowi.
„Świętujmy z tysiącami ludzi w domu!” – napisała drużyna na Twitterze. „Bilety na środowy mecz #SunsVSLakers są twoje, Teddy! Do zobaczenia wkrótce!”
Phoenix Rising, zawodowy klub piłkarski z miasta, zaprosił Teddy’ego, aby „dołączył do 7000 swoich najbliższych przyjaciół” na piątkowy mecz play-off. Niektórzy kibice zaproponowali nawet wykonanie dla niego spersonalizowanej koszulki.

Niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych unieśli brwi, widząc decyzję Mazziniego o transmitowaniu upokarzającego dnia swojego syna.
„Szybko! Zadzwońcie do mediów, niech ten dzieciak poczuje się jeszcze gorzej” – napisała jedna z kobiet na Facebooku. „Boże! To jest takie złe”.
Czy uważasz, że ci ludzie postąpili słusznie, czy też powinien zostać surowo potraktowany i nauczyć się wszystkiego na własnej skórze?
