24-letni izraelski wspinacz Nadav Ben-Yehuda, który znajdował się 300 metrów od szczytu Everestu, zrezygnował z marzenia o zdobyciu najwyższego szczytu na planecie
24-letni izraelski wspinacz Nadav Ben-Yehuda, który znajdował się 300 metrów od szczytu Everestu, zrezygnował z marzenia o zdobyciu najwyższego szczytu na planecie, aby uratować rannego muzułmanina — tureckiego wspinacza.

„Minąłem dwa świeże ciała. Ciała były świeże, ponieważ były to ciała ludzi na tych samych linach, na których się wspinałem,
zdając sobie sprawę, że umierają i nie mając siły się ruszyć, ludzie nie odpełzli, ale przypięli się, zapadli w śpiączkę i umarli. Ci, którzy kontynuowali ruch, przeskakiwali nad nimi.
Kiedy go zobaczyłem, rozpoznałem go. To był Aydin Irmak (Turcja), spotkaliśmy go w obozie. Był nieprzytomny, nie miał rękawiczek, tlenu, raków, miał zdjęty kask. Czekał na koniec.

Inni wspinacze przechodzili obok niego, nie ruszając palcem, ale zrozumiałem, że jeśli przejdę obok, na pewno umrze. Wiedziałem, że muszę przynajmniej spróbować go uratować.
Rozpocząłem zejście z Aydinem, trwało to 9 godzin. Bardzo trudno było go samemu wciągnąć, ponieważ był ciężki. Od czasu do czasu odzyskiwał przytomność, ale potem znowu tracił przytomność.
Kiedy odzyskał przytomność, krzyczał z bólu i to jeszcze bardziej utrudniło nam zejście.

Bardzo powoli, ale zeszliśmy, ale w pewnym momencie pękła mi maska tlenowa, chwilę później spotkaliśmy wspinacza z Malezji, który również był na ostatnich nogach.
Stało się jasne, że dalej nie da się już iść. Krzyczałem na wspinaczy, których spotkałem idąc w górę i domagałem się tlenu dla dwóch rannych, niektórzy odpowiadali i to pomogło mu przywrócić Turka do przytomności.

Stanąłem przed wyborem — być najmłodszym Izraelczykiem, który wspiął się na Everest, co byłoby świetne dla mojej kariery, czy spróbować zepchnąć wspinacza z góry — wybrałem drugą opcję i udało mi się to zrobić…
Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w przygotowaniach i nauczyli mnie, co dało mi wystarczająco dużo siły, aby samemu zejść z góry i znieść z niej tego, który potrzebował pomocy.
