JEJ URODZINOWE IMPREZY NIGDY SIĘ NIE ODBYŁY, ALE I TAK POJAWIŁO SIĘ DWÓCH OFICERÓW
Nie sądziłam, że zapamięta datę. Właśnie skończyła cztery lata, ale jakoś ciągle pytała, kiedy nadejdzie jej „dzień tortu”.

Rzecz w tym, że straciłam pracę trzy tygodnie temu. Zalegałam z czynszem. Telefon milczał, kiedy składałam podanie gdziekolwiek. A moja mama — która zwykle pomaga — była chora i ledwo dawała sobie radę.
Więc kiedy nadeszły jej urodziny, nie miałam nic. Żadnych balonów, żadnych przyjaciół, ani jednego prezentu.

Poczułem się jak śmieć. Szczerze mówiąc, starałem się trzymać wszystko w ryzach, po prostu zrobiłem jej naleśniki i pozwoliłem jej założyć bluzę z kapturem Super Mario — jej ulubioną. Wtedy usłyszałem pukanie do drzwi.
Dwóch policjantów stało na zewnątrz.

Na początku spanikowałem. Moje myśli przeskoczyły do niezapłaconych rachunków lub może sąsiada dzwoniącego w jakiejś sprawie. Ale potem jeden z nich się uśmiechnął i powiedział: „Słyszeliśmy, że ktoś ma dziś urodziny”.
